wyrazy potoczne

Katalog znalezionych fraz

italianka21

Dobra z kakao to moze troche przkombinowalem... ale for bede sie trzymal

Cytat: II. Odmiana i składnia rzeczowników.

Deklinację rzeczowników dzielimy na 4 grupy: męską, żeńską, nijaką i mieszaną.

Istnieją też rzeczowniki nieodmienne. Występują one tylko w jednej postaci, np.: dobre kakao, filiżanka dobrego kakao (nie: kakaa); wojskowi attachĂŠ (nie: attachĂŠs); dorzecze Missisipi; kręcić film w atelier.

Niektóre z rzeczowników, dawniej nieodmiennych, obecnie często przybierają formy odmiany, np. radio, molo - dawniej nieodmienne, dziś mają formy oboczne: w radiu, na molu.

Do rzeczowników nieodmiennych należą przeważnie wyrazy pochodzenia obcego, odbiegające od polskich wzorców deklinacyjnych (np.: alibi, boa, jury, kepi, menu, salami).

Adaptacja.

hmmm... a według słowika PWN wyrazów obcych definicja słowa ex brzmi następująco.
"pierwszy człon wyrazów złożonych , mający znaczenie: były, dawny, dymisjonowany, np. eks-małżonek, eks-minister, eks-prezes
<niem., fr., ang. ex-, stawiane przed rzeczownikiem określającym byłą funkcję człowieka, z p.-łac. ex- w takim samym użyciu> "



Natomiast zgodzę się co do tłumaczenia tego słowa. Tudzież ex wg słownika łacińsko- polskiego oznacza" z (czego�), poza (Przyimek)" czy wg słownika Kopalińskiego "od, z(czego)"


Ale można zadać pytanie, czy autorowi postu chodziło o dosłowne znaczenie słowa czy może użył go w znaczeniu potocznym.
Osobiście jeszcze nigdy się nie spotkałem z takim przypadkiem aby ktoś używał słowa Ex dając tym do zrozumienia ,że jest "od" bądź "z"( w naszym przypadku przynależności do zespołu.)
Ale może za krótko żyję.
A co do koncertu , to jeszcze raz polecam!

[ Dodano: 2009-02-08, 12:55 ]


A może On właśnie chce już ją zabrać, tylko my mu to uniemożliwiamy"
hmm... chyba tego nie rozumiem, jak mozemy uniemozliwiac Bogu zrobienie czegokolwiek


że w zasadzie przedłuża się tylko sztucznie jej cierpienie, gdyż szanse na wyleczenie są prawie żadne
to tez nie jest taka jednoznaczna sprawa, bo skad niby mamy wiedziec, czy ona cierpi, czy jest szczesliwa? nie powie nam, a my nie mozemy wszystkiego opierac na naszych odczuciach, domyslach, czy nawet jakichs nakukowych tezach, sprawa odczuwania - poczucia szczescia czy cierpiernia nie jest chyba mozliwe do okreslenia w sposob jednoznaczny poprzez jakies aparatury

nie wiem, ale gdyby Bog chcial ja zabrac, to by zabral, a nawet jesli cierpi, to czy to jest dostateczny powod zeby odebrac jej zycie? przeciez cierpienie jest wpisane w czlowieczenstwo, w chrzescijanstwo, cierpial nasz Zbawiciel, to i nasze zycie nie jest go pozbawione, jak powiedzial o.Blachnicki (choc pewnie nie tylko on) na tym polega wspoluczestniczenie w paschalnym charakterze Kosciola, nie rozumiem argumentowania "cierpi, trzeba to ukrocic" cierpienie nie jest powodem do zabijania
ja nie wiem co powiedziec takiemu czlowiekowi, ktory uparcie twierdzi, ze trzeba skrocic cierpienie takiej osobie poprzez smierc, ja wiem w zyciu tylko jedno i tego sie trzymam wsrod wszystkich argumentow: NIC NIE UPRAWNIA MNIE DO DECYDOWANIA O CZYJEJS SMIERCI, inaczej NIC NIE MOZE BYC POWODEM DO ODBIERANIA ZYCIA

kopia Edyty wróciła!

'Kolęda Dla Ciebie'

http://pl.youtube.com/watch?v=IxGEk9_liAg

"Kolęda dla ciebie", taki tytuł nosi pierwszy singel młodej wokalistki Paulli. Autorem kompozycji jest Adam Konkol, na co dzień gitarzysta zespołu Łzy.
Piosenka zapowiada debiutancką płytę Paulli, która ma się ukazać latem 2008 roku nakładem Universal Music Polska. Kompozytorem i autorem tekstu kawałka jest Adam Konkol, główny twórca repertuaru zespołu Łzy. Adam jest także autorem scenariusza do teledysku piosenki, który niebawem będzie mieć premierę w serwisie teledyski.onet.pl.

"Kolęda dla ciebie" ukazała się na naszej świątecznej edycji składającej się z pięciu krążków składanki "RMF FM - Najlepsza muzyka po polsku". Jest to jedyny nowy numer wśród 85 polskich piosenek."


  W kwestii prawa jazdy to uważam, że wydawane jest zbyt wielu osobom. Często włosy dęba stają, jak widzi się naszych pseudo kierowców. Wtedy w przeważającej części okazuje się, że na przednim fotelu po stronie kierowcy siedzi 1) "bezpiecznie" prowadząca kobieta 2) pan w wieku (lub około) emerytalnym (najgorsi są ci w kapeluszach). Gdy np. jedziesz w trasie i wlecze się "bezpiecznie" poniżej 90km/h autko trzymając się kurczowo środka drogi, a po jego prawej stronie szerokie pobocze, że autobus by się zmieścił, to w 99% przypadków musi być to jedna z powyższych opcji :-)
Oddzielną sprawą jest brak kultury jazdy wśród polskich kierowców. Najgorsze jest nagminne blokowanie skrzyżowań. Wiedzie ci taki na skrzyżowanie, choć wie że na nim zostanie na czerwonym. Tragedia! Za to powinni wlepiać po tysiaku (bynajmniej nie tym w butelce). Niestety na egzaminie ciężko jest wyeliminować takich typków. O braku wyobrażni i brawurze nie będę wspominał.
Co do egzaminu. Oblałeś go? Był za trudny? Egzaminator był sukinsynem? Fakty są takie, w większości przypadków, że jeszcze nie nadajesz się na kierowcę. Prosta sprawa. Jednym wystarczy 20 godzin jazdy, inni potrzebują ich 100, albo 200, by zacząć samodzielnie jeździć. Można popatrzyc na to z innej strony. W większości przypadków ten sukinsyn egzaminator oblewając Ciebie uratowł Ci życie. Tobie i innym użytkownikom dróg.

I jeszcze dopisek jakiego dziś dokonałem., Przyznaję, że zainspirował mnie jeden z niedawnych postów Kilgore'a ;)

Jeszcze mały dopisek a'propos wpisu Zygmunta. Cytuję:

"Społeczeństwo polskie przez ostatnie 20 lat było poddane silnej indoktrynacji religijnej. Teraz wszystko co nie katolickie, nie religijne to musi być złe. Taki jest dzisiaj tok myślenia przeciętnego Polaka."

Drażni mnie takie patrzenie na innych z góry. Skąd wiesz, że to Ty nie uległeś indoktrynacji antykatolickiej? I skąd pewność, że nie jesteś przeciętnym Polakiem? Jeśli byś zrobił ankietę wśród społeczeństwa, wyszłoby Ci, że nikt nie jest zindoktrynowany, każdy myśli samodzielnie, a jakieś pewnie 80% uważa się za ponadprzeciętnych. To gdyby każdy mówił o sobie - bo gdyby każdy ankietowany mówił o innych, proporcje by się zapewne odwróciły.

Możesz oczywiście mieć rację w tym przypadku, lecz na argument takie stwierdzenie zupełnie się nie nadaje.

Spotkanie: Le Mans-Chimki BK
Typ: 2
Kurs: 1.7
Buk: Bet365
Data: 05 Paź 2010 godz. 20:30

Ostatni etap walki o grę w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach między graczami z Le Mans i Moskwy rozpocznie się dziś we Francji. Gracze ze stolicy Rosji w dotychczasowych meczach kwalifikacyjnych jako jedyni nie zaznali goryczy porażki wygrywając kolejno dwumecze z włoską Casertą i ukraińskim Budivelnikiem. Francuzi w tym czasie ogrywali turecki Banvitspor oraz "rodaków" z Lyonu z którymi rozegrali prawdziwy dreszczowiec wygrywając u siebie 10 punktami na wyjeździe natomiast przegrywając ośmioma.
Dla wszystkich w klubie z Moskwy jasne jest, iż ich miejsce jest wśród najlepszych drużyn Europy czego dowodzili już w zeszłym sezonie jedynie gorszym bilansem punktów ustępując miejsca w TOP 8 Tau Victorii. Doświadczenie jest więc pierwszym czynnikiem który przemawia za graczami przyjezdnych którzy mam nadzieje ten dwumecz będą chcieli rozstrzygnąć już w pierwszym spotkaniu, gdyż kto awansuje w dwumeczu nie ma najmniejszych wątpliwości. Gracze z Rosji są ekipą mocniejszą pod względem personalnym. Trzon zespołu z zeszłego sezonu z Zoranem Planinicem na czele został wzmocniony przez Raul Lopez z Realu Madryt, Eze Benjamin z Montepaschi Siena czy też znanego z polskich parkietów dawnego lidera Turowa Thomasa Kelatiego.
Miejsce dla takich graczy jest wśród najlepszych o czym mam nadzieje zechcą udowodnić już w pierwszym meczu ogrywając solidnych (aczkolwiek nic poza tym francuzów).

[ Komentarz dodany przez: literkate: 2010-10-07, 00:59 ]

To, co się dzieje, nie jest niestety tylko czeskim filmem, lecz rzeczywistością. Odnośnie poruszonej kwestii regulaminu kadry, zmieniono go w tym roku pięciokrotnie, co już samo w sobie jest kompromitacją, nie mówiąc o znajdujących się w nich zapisach, fałszowaniu dat i podmienianiu dokumentów. Na stronie PZSzach znajdował się inny regulamin niż w kodeksie. A najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że i tak regulamin nie był przestrzegany, więc po co go było zmieniać pięciokrotnie? Trudno zrozumieć, jak czeski film. W rezultacie zmian, powstał dokument, który można streścić w kilku słowach: "będziemy robili co nam się podoba, nominowali kogo uznamy za stosowne i nikt nam nie podskoczy", czyli, w bardziej wygładzonej postaci, "nominacje Zarządu na wniosek wiceprezesa d/s sportowych". W żaden sposób nie mogę zrozumieć skąd się bierze w tych ludziach taki opór przeciwko jasnym kryteriom sportowym - kto wygra rywalizację przy szachownicy, ten uzyskuje nominację - co może być prostszego i lepszego? Czyżby ci ludzie chcieli pokazać kto rządzi i w ten sposób dowartościować się?
A wracając do regulaminu kadry, napisałem jako Przewodniczący Rady Zawodniczej pismo do Zarządu 21 października z prośbą o wyjaśnienie znajdujących się w regulaminie zapisów. Tego samego dnia dostałem zapowiedź, że "sprawy poruszane w liście zostaną omówione na Zebraniu Zarządu PZSzach w dniu 11 listopada 2005 r. w Krakowie". Niestety, do tej pory nie dostałem odpowiedzi, mimo iż jeszcze dwukrotnie pisałem do Zarządu, przypominając o obietnicy oraz prosząc o wyjaśnienie kolejnych kwestii. Czyżby stworzone dokumenty były za trudne i sam Zarząd nie wiedział o co w nich chodzi, czy też brak odpowiedzi należy traktować jako lekceważenie najlepszych polskich zawodników i zawodniczek, w których imieniu pisałem? Ale jak mamy przestrzegać regulaminu kadry, skoro nie wiemy o co w nim chodzi?
W dzisiejszej Rzeczpospolicie, Michał poruszył kwestię uzyskiwania pozwoleń na starty: "Zdumiewająca jest decyzja, że członkowie kadry muszą na każdy start krajowy i zagraniczny uzyskiwać zezwolenie zarządu (czegoś takiego nie było nawet w totalitarnym ZSRR)." Rzeczywiście jest to kompletne niezrozumienie zapisów ustawy, ale postanowiłem sprawdzić jak będzie z tym zapisem w praktyce i natychmiast po opublikowaniu regulaminu wysłałem do PZSzach e-maila z prośbą o pozwolenie na start w zbliżających się meczach Bundesligi. Minęły już 2 miesiące od tamtego wyjazdu, a odpowiedzi nie otrzymałem. Wyraz lekceważenia, czy potwierdzenie absurdalności uchwalonych zapisów?