Wypadki dzieci w rolnictwie

Katalog znalezionych fraz

italianka21

Gruszko, rzeczywiście niemiły widok. Dobrze, że lek działa.
A z tym fotelikiem i przodem...hmmm, ja znam 5-osobową rodzinę, która wozi jedno dziecko z przodu- innej możliwości poprostu nie ma, ciężko zmieścić 3 foteliki z tyłu, i wtedy co- też ryzykują? My mamy foteliki (tzn Julia ma tylko podstawkę) z tyłu, Julia nieraz chciała tak jak Dominik właśnie jeździć z przodu, ale u nas nie da się wyłączyć poduszki powietrznej, a w takim wypadku wozić dzieci z przodu nie można. Ale powiem szczerze, że jakby była wyłaczana to Julia jeździłaby z przodu, byłoby ciszej (właśnie ze względu na to wypadanie różnych rzeczy i darcie- mamo podaj).
Aguutko no nie odebrał, nie był mu potrzebny, miał wcześniejszy-licencjacki odebrany, a magistra mu nie było trzeba, tzn. wysłali mu pocztą odpisy. teraz też nie jest mu jakoś specjalnie potrzebny ale w końcu dojrzał do tego by jhe odebrać, a ja mam okazję przejechać się do jednego z moich ulubionych miast.
Ziowik dziekanat Akademii Rolniczej, musimy zadzwonić czy czynne w soboty, w sumie już koniec sierpnia i nie wiem czy nas wrzesień nie złapie.

Cytat: Komunistą to ty jesteś ponieważ chcesz aby dotowano kolej przerośnietą biurokracją i układami.

W żadnym wypadku. Ządam odebrania dotacji pędzącym literkom, które w największym stopniu dotyczą te patologie. Jeśli już dotacja musi być przekażmy ją PKP PR, które wybrali pasażerowie.


Cytat: eśli pojawi się nowy kolejowy przewoźnik pasażerski od 2010r. i będzie miał w ofercie dla podróżnych wagony drewniane klasy 3 i 4 (lub wagony bydlęce) to w Polsce napewno wygra tą rywalizację bo wszyscy chcą jechać jak najtaniej.

Jest ogromna szansa, że PKP IC w wyniku przegranego procesu zwróci tabor, zatem i standard podróży się polepszy. Poza tym jeśli pasażerowie od pędzących literek wolą kible u konkurencji to pomyśl co się stanie, gdy PKP PR pozyska lepsze składy?


Cytat: Idąc dalej twoim tokiem rozumowania to dlaczego nie ma w Polsce dotacji do benzyny - do samochodów.

Jeśli już to Twoim, ale jak rozumiem podstaw języka polskiego opanować jeszcze nie zdążyłeś. Dotacje do benzyny, a i owszem są. Większość firm odlicza sobie VAT, rolnicy mają dopłaty do paliwa, z naszych pieniędzy buduje się drogi, także tych którzy samochodu nie mieli i mieć nie będą. Teraz, aby zupełnie nie zakorkować miast potrzebujemy sprawnej i szybkiej komunikacji kolejowej, która uchroni nas przed komunikacyjnym paraliżem i dzieciom z wiosek da dostęp do edukacji na najwyższym poziomie.
Panie R. , czy Ty przypadkiem od Korwina- Mikke jesteś?

@Fide. Widzę że bardzo osobiście wziąłeś do Siebie moje słowa. Nie dyskredytuję niczyjej pracy. Czy to prywatnej czy to państwowej. Uważam że każdemu należy się to na co zasługuje. Co sam sobie wypracuje to ma być jego. Rola państwa według mnie powinna polegać na tym aby stworzyć wszystkim takie same warunki.
Przyznasz mi zapewne że w naszym kraju to nie ma miejsca. Według mnie zarobki (nauczyciela szkoły średniej) na Twoim poziomie to czysta kpina. Nie wiem ile powinieneś zarabiać. Ale jest jeden arbiter który to idealnie potrafił by rozstrzygnąć. Jest nim wolny rynek.
Jeśli w szkolnictwie (jak i w każdym innym segmencie) rządziłby rynek, Ty przy swoim zaangażowaniu, umiejętnościach i poświęcanemu czasowi, w stosunku do innych nauczycieli, byłbyś krezusem. Na dobrych fachowców zawsze będzie popyt. I powinni oni być należycie wynagradzani. Ale o tym nie powinien decydować rząd.
Nie tak znowu bardzo dawno był projekt wprowadzenia bonu oświatowego. Ciekawe dlaczego z niego nic nie wyszło ?
Piszesz że po sprywatyzowaniu będą szkoły dla biednych i bogatych. A dzisiaj ich nie ma ?. Gdzie posyłają swoje dzieci politycy którzy mają gęby pełne frazesów o tfu "sprawiedliwości społecznej" ?.
Pora by rzeczy które stoją na głowie postawić na nogach. I żadne pseudo programy naprawcze czy to w służbie zdrowie czy to w szkolnictwie nic nie zmienią.
Dopóki o wszystkim będą decydowali urzędnicy a nie My, będzie my mieli ciągle do czynienia z takim samym stanem rzeczy jak dzisiaj.

Jeśli chodzi o mnie to do wszystkiego co mam doszedłem sam. Nie powodzi mi się źle ale nie mogę liczyć na nikogo prócz siebie. Państwo które w najlepszym wypadku powinno być neutralne w mojej działalności, jeszcze mi w niej przeszkadza. Przez całe moje życie państwo nie dołożyło do mnie złamanego grosza. Nie uczestniczyłem i nie uczestniczę w rozdawnictwie majątku narodowego (czyli również mojego) polegającego np. na rozdawaniu załogom akcji prywatyzowanych zakładów. Co miesiąc i w terminie opłacam składki na ZUS nie mając żadnej gwarancji że coś będę z tego miał. A są w Polsce tacy np. rolnicy którzy posiadając tysiące hektarów opłacają składkę KRUS w wysokości 1/3 tego co ja.
Mógłbym tak jeszcze długo. Większość z nas by mogła.
I tak będzie dopóki nie zrzucimy z siebie kajdanów jakimi spętał nas system w którym żyjemy. Najgorsze jest to że bardzo (jeszcze) niewielu widzi że można by żyć inaczej. Dlatego że większość z nas boi sie zmian. Wolą swoje małe, spokojne status quo niż ryzykowne zmiany które w perspektywie polepszyły by ich życie. Nie winię ich za to. Ale moją rolą jest otwieranie innym oczu. Co z lepszym lub gorszym (raczej to drugie) czynię.

Pozdrowienia.

Żują wszyscy i prawie wszędzie. Wypchane katem policzki zobaczymy w meczecie, w urzędzie i na posterunku policji

Kiedyś żuło się dwie, trzy godziny po południu, przeważnie w weekendy. Teraz zwykle siedem, osiem godzin dziennie.Żuje też coraz więcej kobiet – w Sanie ponad trzy czwarte matek, także karmiących. Kat (Catha edulis, czuwaliczka jadalna) – roślina o właściwościach narkotycznych. Dla nielicznych przeklęte drzewo wspomniane w Koranie, dla większości źródło energii i przyjemności, często jedyne.

W 20-milionowym Jemenie prawie połowa ludności musi przeżyć dzień za mniej niż dwa dolary (400 riali jemeńskich). A statystyczny Jemeńczyk wydaje na kat 300 riali dziennie, co stanowi poważną pozycję w domowym budżecie. Żucie katu zmniejsza wprawdzie uczucie głodu, ale gorzki smak wzmaga pragnienie, gaszone najczęściej wysoko słodzonymi kolorowymi napojami, które też kosztują.Jemeńczycy, którzy dziennie wydają na kat kilka milionów dolarów, patrzą na to inaczej.

– A co innego miałbym robić – odpowiada 78 proc. badanych w stolicy kraju, gdzie bezrobocie wynosi 40 proc. Niektórzy dodają: – przy naszych wszystkich problemach to albo kat, albo samobójstwo.– Kilka liści daje mi siłę, by pieszo przejść przez kilka wiosek – mówi 50-letni Ahmad. Studenci żują w czasie sesji. Mustafa z pierwszego roku na stołecznym uniwersytecie przeznacza w tym okresie na kat 10 tysięcy riali, bo „pozwala nie spać”.Żarliwi obrońcy rośliny mają wiele innych argumentów. – Kat chroni młodzież przed zgubnymi skutkami alkoholu i narkotyków – mówili ostatnio jemeńscy parlamentarzyści, choć działanie zielonych liści jest porównywalne do efektów amfetaminy.Mimo to rodzice często podsuwają liście już trzy-, czteroletnim dzieciom. Oddając się swojej ulubionej przyjemności, każą też dzieciom bawić się przed domem. A nadmiar wolnego czasu, brak kontroli oraz nowe pomysły na rozrywki rodem z Internetu prowadzą często do patologii.

– Nie możemy zakazać uprawy, bo dla 90 proc. rodzin kat jest w taki czy inny sposób głównym źródłem dochodu – wtórował kolejny parlamentarzysta. I rzeczywiście, roczny dochód z hektara katu to 1000 dolarów, a z hektara pszenicy 150 dolarów. Do samych uprawiających trafia jednak niewielka część dochodu. Nic więc dziwnego, że roślina ta stanowi ponad 40 proc. upraw i liczba ta wciąż wzrasta.

Rząd alarmuje: uprawy katu pochłaniają 80 proc. wody wykorzystywanej w rolnictwie, którą można by zużyć na plantacjach kawy, kiedyś podstawy jemeńskiego eksportu. W porcie al Macha, od którego wzięło nazwę słowo mokka, dziś nawet nie napijemy się kawy. Miasteczko stało się centrum przemytu broni, alkoholu i ludzi. Tędy większość uchodźców z Rogu Afryki trafia na Półwysep Arabski. Tu trafiają też somalijskie prostytutki w drodze do Adenu.Za to ze znalezieniem miejsca, gdzie można kupić kat, nie ma problemu choćby w najmniejszym miasteczku. Grupki mężczyzn z uwagą oglądają różne rodzaje rośliny. Pęczki gałązek, torebki samych liści. Szukają bardziej gorzkich, bo są droższe. Liście muszą być świeże. Po trzech dnia kat traci swoją moc. To dlatego co dwa dni na Heathrow ląduje samolot ze świeżą dostawą dorodnych gałązek owiniętych w bananowe liście. Kilogram katu w Wielkiej Brytanii kosztuje równowartość 25 dolarów. W USA, gdzie jest nielegalny (tak jak w Kanadzie, wielu krajach arabskich i europejskich) – 400 dolarów.

W Dżibuti (dokąd kat też dociera samolotem) czy Sanie zaopatrzeni w liście mężczyźni zbierają się razem, bo to rozrywka towarzyska. Trzeba usiąść wygodnie, powoli wkładać kolejne liście, a przeżutą zieloną masę cały czas trzymać w ustach. I mieć dużo, dużo czasu. – Kat to nieodzowna część naszego dziedzictwa. Zakazać żucia, to tak jakby Egipcjanom nakazać zburzenie piramid – oburza się Ajman z Rady.

Nic dziwnego, że kolejne zakazy (na przykład żucia w urzędach) okazują się fikcją. Tylko nieliczni mają nadzieję, że kiedyś, jak obecnie w wypadku papierosów w Europie, przyjdzie moda na nieżucie katu.

Źródło : Rzeczpospolita

i oczywiste pytanie , gdzie to mozna dostac w polszy ?albo w uk ?

pzdr.