wycena samochodu Urząd skarbowy

Katalog znalezionych fraz

italianka21

Gdzie wy ludzie żyjecie
Do 1000zł nie składa się deklaracji PCC i co lepsze nawet wam pieczątki nie dadzą na umowie K-S.
Samochód zarejestrujecie bez problemu bez opłacenia 'podatku od wzbogacenia'.
Urząd skarbowy może się opierać tylko na certyfikowanych katalogach, a nie na google. W nich nie ma tabeli 'pojazd zabytkowy' czy 'unikatowy'. Jak kupujesz trupa na rozbiórkę czy do remontu powyżej tego 1000zł, a urzędnik nie znajdzie twojego auta w tabeli to powołuje rzeczoznawcę z urzędu do wyceny (a że ten wycenia dla urzędu, to lepiej mieć swojego).
Przedstawiona sytuacja, że kolega dał opis i kilka fotek z punktu prawa nie powinna mieć w ogóle miejsca i generalnie takie dowody są nic nie warte. Pani w okienku nie jest rzeczoznawcą, a wycena na podstawie zdjęć to już nawet nie jest paranoja. W skrócie - puknęli Cię w kakao i do tego działając wbrew wszelkim przepisom.

Każdy, kto kupi od prywatnej osoby samochód wart więcej niż 1000 zł, musi zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych. Wartość auta kupujący określa sam, ale urząd skarbowy może się z nim nie zgodzić. Fiskus skwapliwie korzysta z tej możliwości i dość często wzywa nabywców do podwyższenia wartości pojazdu.
Podatek od umowy sprzedaży pojazdu wynosi 2 proc. wartości rynkowej auta. Trzeba pamiętać, że owa wartość nie musi być równa cenie widniejącej w umowie sprzedaży.
Zgodnie z obowiązującym prawem wartość rynkową określa się na podstawie przeciętnych cen stosowanych w obrocie rzeczami tego samego rodzaju i gatunku, z uwzględnieniem ich miejsca położenia, stanu i stopnia zużycia, oraz w obrocie prawami majątkowymi tego samego rodzaju, z dnia dokonania transakcji, bez odliczania długów i ciężarów.
PRZYKŁAD :
Pani Jola kupiła Opla Corsę z 2000 r. od swojego kuzyna. Policzył za auto mniej, niż wziąłby od obcej osoby. Pani Jola wypełniła deklarację PCC-3. W miejscu, gdzie trzeba podać podstawę opodatkowania wpisała cenę faktycznie zapłaconą kuzynowi. Od tej kwoty obliczyła 2-proc. podatek i wpłaciła go w kasie urzędu skarbowego. Po kilku miesiącach urząd wezwał ją do podwyższenia wartości rynkowej auta, gdyż uznał, że podana w deklaracji podstawa opodatkowania nie odpowiada wartości rynkowej Opla Corsy z 2000 r.
Urząd skarbowy miał prawo tak postąpić. Pamiętajmy, że w deklaracji PCC-3 nabywca nie jest pytany o cenę, jaką zapłacił, ale o podstawę opodatkowania. A tę stanowi właśnie wartość rynkowa określona zgodnie z definicją w art. 6 ust. 2 ustawy o pcc.
Przed panią Jolą stoi zatem trudne zadanie. Powinna zorientować się, jakie były przeciętne ceny Opla Corsy z 2000 r. w dniu, w którym podpisała umowę z kuzynem. Czy wystarczy, że weźmie pod uwagę rodzinną miejscowość, czy powinna szukać cen w województwie, a może w całej Polsce? Ustawa nie odpowiada na to pytanie i z pewnością ta kwestia będzie budziła spory między podatnikami a fiskusem.
Wzywając podatnika do podwyższenia wartości rynkowej urząd skarbowy podaje jednocześnie wartość według własnej wstępnej oceny. Jeżeli podatnik, pomimo wezwania, w ciągu 14 dni od jego doręczenia znowu poda wartość nieodpowiadającą – według fiskusa - wartości rynkowej, urząd skarbowy sam dokona jej określenia. Do końca 2006 r. mógł przy tym posiłkować się wyłącznie opinią biegłego, którego sam powołał. Teraz może uwzględnić także wycenę rzeczoznawcy przedłożoną przez podatnika.
Może, ale nie musi. To znaczy, że jeśli podatnik dostarczy do urzędu zamówioną przez siebie wycenę, urząd i tak może powołać biegłego, który dokona innej wyceny. Zatrudnienie rzeczoznawcy samochodowego (można ich znaleźć przy PZM) to wydatek rzędu 150-200 zł. Będzie się zatem opłacać, gdy spór z fiskusem toczy się o znacznie wyższą kwotę.
Przepisy mówią, że jeżeli wartość określona z uwzględnieniem opinii biegłego różni się o więcej niż 33 proc. od wartości podanej przez podatnika, koszty opinii ponosi podatnik.
WARTO WIEDZIEĆ
Zmieniając ustawę o pcc ustawodawca wprowadził pewną z pozoru nieznaczną zmianę, która jest jednak niekorzystna dla podatników. W wersji obowiązującej do końca 2006 r. koszt opinii biegłego obciążał podatnika, jeśli wartość określona z uwzględnieniem tej opinii przekraczała o 33 proc. wartość podaną przez podatnika (biegły wycenił auto wyżej niż podatnik). Po zmianie, czyli od 1 stycznia 2007, podatnik płaci za opinię biegłego także wtedy, gdy ten stwierdzi, że podatnik zawyżył wartość swego auta.
Z decyzją urzędu skarbowego podatnik nadal nie musi się godzić. Może odwołać się do dyrektora właściwej izby skarbowej, a potem do sądu. Po zmianie definicji wartości rynkowej podatnik ma większe pole do manewru w sporze z urzędem. Może kwestionować m.in:
- ustalenie wartości rynkowej (przez urząd lub powołanego przez niego biegłego) bez uwzględnienia cen z miejsca położenia auta w dniu transakcji (np. samochód kupiony na Podkarpaciu przez mieszkańca Warszawy – urząd nie bierze pod uwagę, że ceny w tamtym regionie mogą być znacznie niższe z powodu mniejszego popytu);
- ustalenie wartości wyłącznie na podstawie gotowych cenników (np. Eurotax), bez uwzględnienia np. stanu technicznego, nakładów poczynionych po zakupie auta itp.;
- zbyt szerokie lub zbyt wąskie pojmowanie miejsca położenia auta w dniu transakcji (urzędom w Warszawie pewnie wystarczy samo miasto, ale urząd skarbowy w Biłgoraju może brać pod uwagę województwo lub nawet region).
Aby skutecznie się bronić przed zachłannością fiskusa warto gromadzić dowody własnych racji: faktury z warsztatów, fotografie, pisemne opinie ekspertów itp.


Jan I rolnik na 190 ha koło stolicy Dolnego Śląska prowadził spokojna działalność rolniczą lecz postanowił wybudować stację paliw dla okolicznych rolników , później dobudował mały dom gościnny z parkingiem dla TIR-ów.W czasach afer paliwowych czujność władz skarbowych celnych przekraczała wszelkie normy prawne postępowań i była nacechowana za rządów Millera [SLD] szczególnym upolitycznieniem.

Ustalono ,iż rolnik kupując legalnie produkty naftowe i je dalej odsprzedający jest obciążony decyzjami Izby Celnej na 14 milionów złotych. Odwołał się do sądu administracyjnego WSA lecz wszczęto proces karny ( wg. opinii bez dowodu winy w akcie oskarżenia). Działanie urzędnika kontroli skarbowej UKS pod tzw. „zamówienie”

Wstrzymano i zablokowano działalność firmy metodami poza prawnymi (sekowanie) , przedsiębiorca utracił płynność finansową i popadł w tarapaty.

Wtedy przystąpił od działania tzw. „układ lokalny”

- prewencyjnie zablokowano wszystkie konta bankowe

- zajęto hipoteki gruntów rolnych i nieruchomości

- wszczęto egzekucje komornicze (zasadne)

- sekowanie przez Urząd Skarbowy

Po czterech latach przedsiębiorca Jan I. staje się kolejnym obiektem finałowego ataku

- wyceny sporządzone przez biegłych sądowych zaniżone o 100% bieły nie zauważył i nie ujął w opisie 40ha sadu owocowego ( nie ustalono że biegła z „lokalnego układu ma wadę wzroku”)

- tuż po aresztowaniu tymczasowym w marcu 2007r wobec podejrzenia wobec Jana I. zagrożonego karą grzywny zastosowano cztero miesięczny areszt „wydobywczy”, gdzie do dzisiaj brak aktu oskarżenia .

- podczas aresztowania komornik nie wyznaczył tzw. „dozorcy komorniczego” lecz powierzył zbiór rzepaku osobie trzeciej a odrzucił wniosek brata przedsiębiorcy ( rozliczenie jest zagadką - zmowa milczenia)

- komornik sądowy sprzedał na licytacji pierwsza część gruntów rolnych po rewelacyjnej cenie

- Jan I. nie jest już właścicielem stacji paliw

- kuriozalnie został oskarżony nawet o uporczywe nie płacenie podatków przy zajętych dochodach i blokadzie kont bankowych sprawa karno - skarbowa z inicjatywy lokalnego Urzędu Skarbowego

Skargi wnoszone do Prezesa Sądu Rejonowego , Sędziego Wizytatora Sadu Okręgowego bez skutku , skargi na wyceny sfałszowane bez skutki , zakazano nawet zbiórki drewna na opał.

CYTATY

Prof. M.Fijor

Rządy „Solidarności” nie tylko trendu tego nie zahamowały, a wręcz przeciwnie - w celu pozyskiwanie sobie sympatii spauperyzowanego, postkomunistycznego społeczeństwa - proces ten jeszcze wzmocniły.
Wraz z powrotem tych ludzi, wrócił wątek pseudo-afer gospodarczych, tworzonych wg klasycznego wzoru: ogromna presja na media i wzmożony atak ze strony polityków - w początkowej fazie - co daje wrażenie sensacji i uwiarygodnia polityków i organy ścigania, a zaraz potem cisza. W ten sposób aparat represji dostarcza wyimaginowanych sensacji, uwiarygodniając jednocześnie swoje istnienie. Krótkie istnienie pseudo-afer wynika stąd, że kwalifikacje inspektorów skarbowych, policjantów zajmujących się sprawami gospodarczymi czy nawet prokuratorów są wręcz niewiarygodnie niskie, a ich wyobrażenia o działalności gospodarczej czy biznesowej całkowicie chore.

Pamiętajmy jednak, że o ile ratowanie majątku firmy czy osobistego może być nawet w obecnych warunkach skuteczne - pod warunkiem przestrzegania elementarnych i legalnych zasad ostrożności, o których piszemy dalej - to uniknięcie posądzenia czy nawet oskarżeń o przestępstwa karne, skarbowe czy wręcz gospodarcze jest nadal trudne. W Polsce obowiązuje bowiem zasada, że „w biznesie niewinnych nie ma”, i o tym trzeba zawsze pamiętać.

(fragment książki)www.fijor.com

Bo towarzysze nie mogli zarobić…

Nieścisłości w prawie i postępowanie lokalnych prokuratorów pozwala na niszczenie polskich przedsiębiorców zagrażających interesom starej nomenklatury Polskich przedsiębiorców i inwestorów zamyka się jak bandytów, zaś bandytów wypuszcza na wolność - to smutna konkluzja, jaka płynie z analizy działań pracujących w terenie prokuratorów, zajmujących się tzw. sprawami gospodarczymi. Pozwala im na to nieścisłe prawo. Nierzadko jednak w grę wchodzi po prostu celowe zabezpieczenie interesów osób wywodzących się ze starej nomenklatury komunistycznej, którym zagraża pojawienie się na rynku polskiej firmy prowadzonej przez dynamicznych, świetnie przygotowanych młodych ludzi “spoza układu”. Sytuację mogłoby naprawić jedynie działanie Ministerstwa Sprawiedliwości, wprowadzające stosowne zmiany w prawie.

Równość wobec prawa? Czy też może raczej wykorzystywanie wymiaru sprawiedliwości do niszczenia polskich przedsiębiorców i zagarniania ich mienia przez tzw. Układ lokalny?

KONKLUZJA

Podczas dokumentacji do reportażu samochód osobowy gdzie byłem pasażerem został zwieziony na parking depozytowy , był zaparkowany przed lokalna komendą policji , młody policjant wielokrotnie wchodził do budynku po instrukcje.

Biuro Prasowe Policji Dolnośląskiej nie udzieliło do dzisiaj informacji na żądany temat dot. przedmiotowej KMP.

Autor

PS. Nie mam ambicji tworzenia dziennikarstwa śledczego.