Dom na ogródek działkowy projekt

Katalog znalezionych fraz

italianka21

Krzemo pisze:
[..]

Opowieść może i z tego roku ... ale całkowicie wyssana z palca.
;-)

Równie dobrze mógłby opowiadać że zrobił dom z zapałek, i jak wchodził
do domu to przypadkowo się otarł i dom spłonął ...
;-)

Niestety konstrukcyjnie (ze względu na wymiary i kształt) podkłady
kolejowe nie nadają się do budowy domu. Chyba że to był dom dla lalek.
Gdyby się ktoś jednak uparł, to mógł kupić podkłady jeszcze nie
impregnowane (dużo tańsze). A jeszcze taniej było by kupić kantówki w
zwykłym tartaku....


[..]
nieee no nie przesadzaj. Wprawdzie o domu mieszkalnym nie słyszałem,
żeby ktoś sobie fundnął z... podkładów kolejowych, ale altanki po
działkach to 'normalka' i co zręczniejsi i 'zmyślniejsi' kolejarze w
latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ub. wieku sobie coś
takiego budowali ;-))). Stoi toto często do dziś i sobie cichutko
śmierdzi ;-))). Jednak jak im nie przeszkadza, to i postronnym też. Fakt
jest taki, że altanka na działce rekreacyjnej nie wymaga projektu, ani
chyba nawet żadnego zgłoszenia o ile ma odpowiednie wymiary. Co ludzie
na działkach faktycznie budują... to wystarczy się przejść na najbliższy
ogród działkowy i popatrzeć ;-))). Wszystko i ze wszystkiego - byle
taniej wyszło ;-))). Nie uważam więc, że opowieść o wybudowaniu domku
mieszkalnego z podkładów jest niewiarygodna, jak najbardziej mogło coś
takiego zaistnieć i może sobie spokojnie istnieć do dziś ;-))).
pozdrawiam
robercik-us

Cala dusza i konkretami z Panem Panie UORP. I jeszcze cos
- ta moralnosc zezwalajaca na przekrety doprowadzila do
tego ze teraz nawet uczciwy czlowiek w Polsce nie moze
skorzystac z porzadnych projektow - ogrodow czy domow..
Sa ale nastawione na takich to wlasnie wiosenno-
jesiennych bogaczy..
Prosze sprobowac znalezc projekt domu, ktory to nie jest
chatka goralska, tudziez przyslowiowym dworkiem z roznymi
tam kolumienkami - prosze srobowac znalezc projekt domku
skromnego ale gustownego - pasujacego do miasta lub
terenow podmiejkich- nie za wielkiego i ´rozbuchanego´ w
formie. Prosze do tego znalezc projekt ogrodu - zamowic
go i nie utopic zycia w realizacji.. To nie jest ironia-
to sa fakty.. Nasz rynek uslug jest dostosowany dla
takich ´szybkich´ bogaczy ktorzy zmieniaja gust i
moralnosc co dwa miesiace a budujac jedno psuja drugie...
Poznan to jeszcze nie najgorszy przyklad.. Stolica to
tragedia naprawde - ale mentalnosc i moralnosc ta sama -
niestety.. I to nie o slowianskosc tu chodzi..
Slowianskosc to skrzetna gospodyni- praktyczna choc
wylewna dla gosci.. Tu nie ma na to szans.
Ciesze sie ze sa tacy jak Pan Panie UORP ktorzy to
zauwazaja.. I nie chodzi o to aby zaraz gosci linijka
rozwozic zaprzezona w gniadosza... Chodzi o ten skromny
ogrodek - niekoniecznie dzialkowy ale wlasny!!!!!! I nie
za piecdziesiat lat kiedy to juz sie schylac nie bede
mogla...

jak wnuczka ma artystyczne zapędy i logicznie myśli powinna iść za pasją.Co raz
więcej osób chce zakładać ogrody i zlecać to zadanie profesjonalistą a takich
niestety mamy mało w naszym kraju,dekorator wnętrz nie zna się na roślinach i
ich pielęgnacji co najwyżej może doniczkę dopasować, więc jak najbardziej ten
kierunek polecam.Trzeba szukać niszy na rynku,zakładać własne firmy, rozwijać
się a nie słuchać zramolałych wyjadaczy, którzy boją się o konkurencje w młodym
wydaniu.
Na terenie naszych ogródków działkowych rekreacyjnych sąsiedzi zlecili
zaprojektowanie swojego ogródka firmie, zapłacili "trochę" kasy ale ogródek
jest naprawdę wspaniały i nie umywa się do ogródka hobbysty działkowicza, a
wszyscy zagladają i zazdroszczą.
Dużo ludzi buduje ostatnio domy lub pobudowało, niektórzy jeszcze budują inni
będą budować a każdy dom ma "skrawek zieleni" większy lub mniejszy i to są
potencjalni klieni.Jeszcze trochę a będzie się kupować projekt domu razem z
projektem ogrodu,więc wnusia ma czas,żeby się wyedukować, no i jak zawsze
najwięcej zarabiać będą najlepsi.
A tak na koniec to ostatnio "M jak miłość" troszkę rozreklamował tą branże i
pokazał, że kobieta jak najbardziej może się sprawdzić w tym zawodzie, bo
Małgosia właśnie projektuje ogrodu dla klientów.

> Bardzo proszę o poradę, jakie czynności mam wykonać, aby wybudować nieduży
> garaż wolnostojący (dla dwóch samochodów - opel corsa, ewentualnie tylko dla
> jednego).

Praktycznie procedura jest taka sama jak przy budowie domu czy innego,
większego obiektu. Trzeba poznac zapisy planu miejscowego, zlecić wykonanie
projektu, otrzymać pozwolenie na budowę, itd.

> Miejsca na działce jest mało (odległość od domu mieszkalnego do
> sąsiedniej działki wynosi 5 m)i garaż musiałby stanąć w bezpośrednim
> sąsiedztwie ogrodzenia, za którym są ogródki działkowe. Alternatywą jest
> wybudowanie wiaty, lecz wolałabym garaż.
> Czy muszę mieć zgodę użytkowników sąsiedniej działki?

Nie można budować obiektów zasadniczo bliżej niż 3 m od granicy niezależnie od
woli sąsiadów. Nie dotyczy to wiaty.

> Czy istnieją przepisy mówiące w jakiej odległości od ogrodzenia frontowego
> (od ulicy) może znajdować się garaż?

Najczęściej tą odległość wyznacza tzw. linia zabudowy. Może być różna ta
odległość (nie mniej niż 3 m) i jest zapisana w planie miejscowym.

> Czy może on stać w krótszej odległości od ogrodzenia frontowego niż dom
> mieszkalny?

Raczej jest to mało prawdopodobne, chyba, że dom stoi wyjątkowo głęboko.

Nie o projekty idzie, ale moim zdaniem o zachowanie status quo samowolek
budowlanych w ogródkach działkowych - mateczniku komuchów. A tam, tak się
składa, pobudowali wiele domów nie tylko bez zezwoleń, ale i na cudzym gruncie
właścicieli starających się o zwrot działek. Tak jest np w Krakowie.

Kilka lat temu budowałem dom (zwykły niewielki jednorodzinny). Jednym z wielu
dokumentów jakie musiałem dostarczyć do gminy żeby dostać pozwolenie na budowę
było badanie gruntu - myślę że w przypadku takiej inwestycji nie jest inaczej.
Nawet jeśli tereny są podmokłe (a jeśli tak jest to dotyczy to pewnie i tej
inwestycji i sąsiednich bo przecież tam wszędzie były te same ogródki
działkowe) to pewnie jest to uwzględnione w projekcie - zakładając że inwestor
jest "myślący" i nie ma ochoty na 3-letnie bujanie się z mieszkańcami
(rękojmia).

generalnie jest to obszar ogródków działkowych, część z tego obszaru
jest rzeczywiście ogródkowa, gdzie stoja jedynie altanki, i ludzie
cos tam uprawiają lub nie, a część to taki lasek i stoją tutaj
normalne domy i nie ta część nie jest pod zarządem POD. domki w
większości maja status letniskowych, ale ludzie normalnie w nich
mieszkają. niektórzy zmienili na letniskowe całorocznego
zamieszkania. nie możemy zmienić statusu na zwykły dom, tylko
dlatego, że drogi jest za wąskie. domki są dosyć małe, bo działki
tylko po 400m2, a przy budowie normalnie miałam projekt i pozwolenie
na budowę. jest woda, kanalizacja, w tym roku będzie gaz. cały teren
to generalnie są ogródki działkowe.

Czwartkowy szron w ogrodzie
Wstalam dzis wczesnie (wczesnie jak na mnie, czyli o 6:30), i ogrod byl zupelnie
bialy od szronu. Ladnie. Swieci slonce, jest zimno, ale do zniesienia (jak
niewiele czlowiekowi do szczescia potrzeba: troche slonca, ciepla, dach nad
glowa i bulka z pasztetem )

W domu teraz buszuje pan od regulacji piecow olejowych: czysci, sprawdza,
przeprogramowywuje. Potem przychodzi Pani Krasnoludka, tak wiec dom pelen ludzi
przez caly dzien.
Jak samochod nieco odtaje pojade poplacic rachunki i zrobic male zakupy,
chce sie szybko uwinac, zeby nie przechlodzic prawego schabu. ))

Oprocz "dnia czytelniczego" mam na tapecie negocjacje telefoniczne duzego
projektu, ktory mi sie wczoraj pojawil na horyzoncie. Jak to w takich
negocjacjach: glowne tematy to stawka (moze byc spora) i termin skonczenia.
Nie ciesz sie Luizo, bo jesli wezme ten projekt, to - mimo zarobienia sporej
kasy - bede upupiona przez nastepne 3 miesiace. A`termin planowanej Australii
jest za dwa miesiace, czyli de blada. Jesli ta robota wypali, to przeniesiemy OZ
na czerwiec czycus.

Poza tym nic sie w ogrodkach dzialkowych specjalnego nie dzieje.

Milego dnia

W malaryczne stany to ja popadam ostatnio na widok kolejnego styropianowca za
oknem, kiedy z chrzęstem skrobie mi parapet o godzinie szóstej trzydzieści
rano!! Rzuca przy tym bluźnierstwami na prawo i na lewo, spożywa piwo z puszki,
nie wygląda na czarnego kota ani na ducha, a ponadto obcy mu jest paradygmat drogi!!

Dlatego też jedynym rozsądnym wyjściem wydają mi się egzorcyzmy. Proponuję taki
projekt następnej konferencji:
1. Spalić należałoby wonne zioła, to po pierwsze.
2. Może być też jakieś nieduże ognisko, wrzuci się weń szałwię, bowiem szałwia
wszystie licha odgania i aurę wytwarza.
3. Następnie spluniemy trzy razy za lewe i prawe ramię (dla pewności), połączymy
dłonie i rytualnym marszem ruszymy żwawo w kierunku platanowego rozdroża. Dalsza
marszruta oczywista.

Zurdo, nie podszywaj się. Poza wszystkim, kopytka i ogonek to bardzo
staroświecka symbolika.
Grisza, jeśli o te strzygi chodzi, to wystarczy popatrzeć na niektóre
żoliborskie wrony i kawki. Bardzo krwiożercze, ba, wprost wampiryczne.

A jeśli już o Sadach mowa, to krąży tu duch nieutulonej w żalu mojej własnej,
osobistej prababci, która posiadała ogródek działkowy w miejscu, gdzie stoi
teraz mój dom. Do samej śmierci przeklinała tę inwestycję, twierdząc, że takich
kronselek, to ona już nigdzie teraz nie dostanie!

> Po drugie. Ten obszar jest w 100% zabudowany z wyjątkiem ogródków działkowych.
No i w uchwała w tej postaci niesie niebezpieczeństwo, że nie będą tam następowały żadne zmiany - brak zgody na zmiany w istniejącej zabudowie, a tym bardziej brak zgody na budowę nowych domów bo np. działka jest za mała (dostałem maila z dosyć ciekawym powodem odrzucenia projektu przez konserwatora).

Tu dochodzi jeszcze aspekt - co zrobi tzw. typowy polski obywatel wobec braku zgody np na rozbudowę - no domu raczej zgodnie z planem nie rozbuduje, ale jakąś małą dobudówkę z tyłu to czemu nie - i tak tego od ulicy nie widać. Efekt to jeszcze większy bałagan.

> Co ciekawe układ ulic jest prawie w 100% zrealizowany zgodnie z planem sprzed
> 100 lat.
Ja do kształtu ulic nic nie mam (poza tym, że są dziurawe), niech sobie będą takie jakie są.
Mój przypadek jest tak gdzieś pośrodku - ani nie mogę rozbudować, chociaż byłoby ładniej i estetyczniej ani nie mogę zbudować na nowo, chociaż to by dało jeszcze lepszy rezultat. Mogę patrzeć na popadający w ruinę dom ale nie mogę dotykać.

Strasznie mnie irytuje jak mi prawo utrudnia normalne i godne życie.

Pozdrawiam
Tomek